Bal w Operze (VI)
Intro
I
II
III
IV
V
VI
VII
VIII
IX
X
XI
XII
VI
Już z ratusza bije trzecia,
Senne pola dreszcz obleciał,
Dzień się rodzi.
Brzask przez szarość się przedziera,
Owoc słońca krwi nabiera,
Zaszeptały wiewem brzozy,
W zagajniku ptaszek gwizdnął…
Do stolicy jadą wozy
Z zielenizną.
Jadą wozy, poskrzypują,
Ludzie drzemią, poziewują,
Brzozy błyszczą białą korą,
Wiatr przez owies przeszeleścił,
Jadą wozy wczesną porą
Do przedmieści.Trąbi auto ciężarowe,
Wozy mija
I na długo kurz różowy
Z szosy wzbija.Chłopki suche i dostojne
Idą szosą.
Idą boso i na przedaj
Masło niosą.Zapiał kogut, za nim drugi,
Potem trzeci,
Na pastwiska bydło gnają
Małe dzieci.Przetrąbiło drugie auto
Ciężarowe,
Chłop prowadzi kulejącą
Krowę.Skrzypią wozy, przewalają się
Z boku na bok,
Ludzie w chatach przewracają się
Z boku na bok.Chrapie w rowie, twarzą w trawę,
Ktoś pijany,
Na pastwisku podryguje
Koń spętany.Na kościele niebijące
Wiszą dzwony,
Suche pęki ziół pod krzyżem
Ogrodzonym.Jakiś duży wyszedł w gaciach
Przed zagrodę,
Mruży oczy i tarmosi
Ostrą brodę.A tam dalej stoi szkoła
Murowana,
W szkole mapa, bardzo pięknie
Malowana.Na ćwiczenia idą żołnierze
Z karabinami…
„…że na tobie giną, że na tobie giną
chłopcy malowani…”Skrzypią wozy, przelewają się,
Pozgrzytują…
„…W mieście tera rymbarbarum
Dużo kupujom”.Skubią trawę białe kozy
Wymioniaste.
W sinym dymie, w złotym pyle
Dzień nad miastem.Owoc pękł – i mokrym świtem
Oróżowił miejską ziemię.
Zawieszony pod sufitem
W żyrandolu tajniak drzemie.

