Julian Tuwim w Internecie

Jeden wiersz – Do krytyków

Wiersz „Do krytyków” ukazał się w tomie „Sokrates tańczący” z roku 1920.
 

DO KRYTYKÓW

          – A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie!
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach,
Na skrętach – koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! – –
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!

 
* * *

Jeden wiersz.

To twój odbiór po jego przeczytaniu, jest dla ciebie tą właściwą i prawdziwą interpretacją. Ale jeśli chcesz przeczytać, co może oznaczać dla innych, możesz przejść dalej… Mam nadzieję, że znajdziesz tam coś więcej od szkolnego „co poeta miał na myśli…”

 
* * *

 

 

Wiadomo, wiadomo – entuzjastyczne biologizmy, witalizmy wczesnej twórczości poety itp. Piszą o tym w każdym podręczniku. Zostawmy więc podręcznikowe formułki, zajrzyjmy do treści. Na pierwszy rzut oka wybija się klamra wiersza z przekazem kierowanym do „wielce szanownych panów”. Czy wiecie o co chodzi z tą „przednią platformą tramwaju”? Też przez długi czas nie wiedziałem.

Nie wiedziałem, ale się dowiedziałem. Nie wiedziałem, bo nawet jak bywałem czasami w mieście wojewódzkim i jeździłem tramwajami, to nie było tam żadnych platform. Wagon podjeżdżał na przystanek, otwierały się drzwi, pasażerowie wchodzili do środka i drzwi się zamykały. Zagadka wyjaśniła się na lekcji języka polskiego, kiedy to nauczycielka opowiedziała nam, że przednia platforma służyła do wsiadania, a tylna do wysiadania. Zwyczaj ten obowiązywał przez długie lata, nawet jak platform już nie było – przednimi drzwiami wchodzono, a pozostałe służyły do wychodzenia. Żeby się jednak dowiedzieć, czym były owe „platformy”, trzeba zobaczyć, jak wyglądał tramwaj za czasów Tuwima:

To zdjęcie z zasobów NAC przedstawia typowy łódzki tramwaj Herbrand VNB-125 z lat 20-tych XX wieku, czyli z czasów, gdy Tuwim mieszkał już w Warszawie. Ale całkiem podobnymi – Herbrand U-107c – jeżdżono w Łodzi w początkowych latach XX wieku. Więcej na ich temat poczytacie sobie w Wikipedii. W każdym razie wystarczy rzut oka na zdjęcie, żeby zdać sobie sprawę, że jazda na otwartej platformie (zamiast w środku wagonu) była cokolwiek szczeniackim wybrykiem.

Teraz lepiej będziemy mogli lepiej zrozumieć treść „Do krytyków”, bo o poruszanym aspekcie chyba nie piszą w kilkunastu opracowaniach wiersza, dostępnych w cyberprzestrzeni 😊.