Jeden wiersz – Zima
Wiersz „Zima” ukazał się w tomie „Biblia cygańska ” w roku 1932.
ZIMA
Boyowi
O ciemnej szóstej
W mroźny poranek
Bębni w ulice
Jazgot blaszanek.Huczy po bruku
Wolno, daleko.
W sinych blaszankach
Bulgoce mleko.Konie parują,
Ludzie się chwieją,
Wozy skrzypiące
Ciężko kuleją.O ciemnej szóstej
W mroźny poranek
W sen mój się wbłąkał
Werbel blaszanek.W grubym kożuchu
Drzemię na koźle,
Chucham jak matka
W sny moje mroźne.Żywot mój senny,
Znieruchomiały,
Zalewa bełkot
Mleczny i biały.Biały i ciepły
Bulgot matczyny
Tuli mnie w łonie
Pod burką zimy.Już mnie poczęło,
Już się zaczynam,
Tchnieniem się błąkam
We śnie matczynym.W mleku dalekim
Echo kołysze,
Dudnią furmanki
Wciąż dalej, ciszej.
* * *
Jeden wiersz.
To twój odbiór po jego przeczytaniu, jest dla ciebie tą właściwą i prawdziwą interpretacją. Ale jeśli chcesz przeczytać, co może oznaczać dla innych, możesz przejść dalej… Mam nadzieję, że znajdziesz tam coś więcej od szkolnego „co poeta miał na myśli…”
* * *
Pisane 18 lutego 2025. Jeszcze drugi tydzień zimy się nie skończył, a już minęła połowa lutego. W czasach, kiedy temperatura sięgająca -10 stopni nocą i oscylująca koło zera w dzień, wiąże się z medialnymi ostrzeżeniami o antycyklonie, wiersz taki jak ten nie ma sensu. To czasy, w których przemysł nie wyprodukuje ciepłych, zimowych butów, bo takowe nie są potrzebne. Te kilka stopni mrozu, niewielka pokrywa śniegu, podtapiająca się zresztą w popołudniowym słońcu, stanowi krótkotrwałą anomalię. Za parę dni ciepło wróci, a grube szaliki i czapki, zawisną na wieszaku w przedpokoju, czekając na nie wiadomo co.
Ale wiersz jest nie o tym…
„Sen zimowy”, „długie zimowe wieczory”… Przyroda i my wraz z nią zwalniamy zimą. Dłużej śpimy, dłużej się budzimy. Jest jeszcze ciemno, gdy przywracamy się do życia. Budzi nas dopiero kubek gorącego napoju z mlekiem.

