Julian Tuwim w Internecie

Tomat na szaro

„Fajne wierszyki, ale co z tego?” chciałoby się powiedzieć po lekturze dwóch niżej cytowanych wierszy. Jeden napisał Gałczyński, drugi Tuwim. Drogi obu poetów przecinały się wielokrotnie i bez względu na ich zapatrywania polityczne (nawet w roku 1936, bo wtedy powstały wspomniane rymowanki), zasadniczo nie osłabiły ich przyjaźni. Ale nie to jest tematem niniejszej opowieści – więcej o ich relacjach przeczytasz w tekście „Kilka słów o K. I. Gałczyńskim” – dziś będę chciał wgryźć się w treść memicznych tekstów, które znane są z rozmaitych naśladownictw.

Ale zanim je przeczytamy, warto zdać sobie sprawę z warunków na scenie politycznej lat trzydziestych. Przede wszystkim do władzy dochodzą piłsudczycy, zwani potocznie sanacją (uzdrowieniem). W opozycji zostaje prawicowa Narodowa Demokracja. W 1936 to główne, a przynajmniej najbardziej widoczne siły polityczne. Do pełnego obrazu należałoby doliczyć też ludowców z (P)SL i socjalistów z PPS. To tak w wielkim skrócie.

Akurat endecję reprezentuje Gałczyński, który na łamach „Prosto z mostu”, opublikował wierszyk:

SKUMBRIE W TOMACIE

Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w temacie pstrąg)

– Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
– Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Siedziałem – mówi – długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę na Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: – Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

– Ach, co pan mówi? – jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę,
(skumbrie w tomacie pstrąg)

– Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

1936

Jeśli nie chcesz moich prób objaśniania, co mogą oznaczać zawarte w tekście aluzje, możesz przejść do odpowiedzi Tuwima – dwa akapity dalej.

Tłumaczenia „co poeta miał na myśli” w przypadku „Skumbrii” są z gruntu chybione. Żeby to wiedzieć, należałoby żyć w roku 1936 i mieć jako-takie rozeznanie w realiach społecznych i politycznych. Wtedy po przeczytaniu wiersza moglibyśmy mieć własne wrażenia. Dziś jesteśmy skazani na tłumaczenia mądrych głów, które wcale nie chcą wykładać nam kawy na ławę. Ale spróbuję jakoś wyłapać aluzje z tekstu… choć wcale nie daję głowy, że zrobię to poprawnie. Przede wszystkim 10 lat wcześniej miał miejsce zamach majowy i rzeczywiście miał on tragiczne konsekwencje. Ale było, minęło – być może niektórym zbyt łatwo było przejść nad tym do porządku dziennego („Krew się polała, a potem wyschło”). Czy Łokietek miał być wyrazicielem poglądów endecji czy może zawiedzionym zwolennikiem sanacji? Możemy sobie gdybać. Czasopismo „Słowo niebieskie” może reprezentować sanacyjną stronę, bo redaktor nie pali się do działania, uznając w praktyce aktualny porządek – zauważmy, że refren to nazwa konserwy! Kończąc ten „pseudo-szkolny” fragment, napiszę jeszcze, że istotny mógł być kontekst publikacji: Wiersz ukazał się w czasopiśmie „Prosto z mostu”, będącym kluczowym periodykiem prezentującym środowiska narodowe – czasopiśmie prezentującym również antyżydowskie poglądy, spoglądające tęsknie w stronę „zdrowych” porządków rodem z Włoch i Niemiec. Choć akurat w tym wierszu Gałczyńskiego nie ma takich motywów.

A teraz replika Tuwima z „Widomości Literackich”

OZÓR MA SZARO

K. I. Gałczyńskiemu, autorowi drukowanego
w nr 10 „Prosto z mostu” wiersza „Skumbrie w tomacie”.

Motto:
Zaraza rośnie w świątek i piątek
(Skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę na Polskę robić porządek
(Skumbrie w tomacie pstrąg).
K. I. Galczyński

Raz do gazety „Hejże do czynu!”
(ozór na szaro ozór na szaro)
Przyszedł Konstanty, wlany ze spleenu.
(ozór na szaro chrzan)

– Bardzo – powiada – smutno – powiada,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Mój redaktorze, jaka jest rada?
(ozór na szaro chrzan)

Wypiłem – mówi – czystej butelkę,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Trzy bomby piwa, rumu angielkę.
(ozór na szaro chrzan)

Potem – powiada – whisky – powiada,
(ozór na szaro ozór na szaro)
– I nic – powiada – nic nie pomaga.
(ozór na szaro chrzan)

Niech mi pan powie, gdzie jest przyczyna,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Że nuda w Polsce? Czyja to wina?
(ozór na szaro chrzan)

Na to redaktor: – Czy pan nie widzi?
(ozór na szaro ozór na szaro)
Co dzień powtarzam: winni są Żydzi!
(ozór na szaro chrzan)

Zamiast się trapić nudą i troską,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Niech pan rozwiąże sprawę żydowską.
(ozór na szaro chrzan)

Oto scyzoryk, rżnij pan, kolego!
(ozór na szaro ozór na szaro)
Hejże, do czynu narodowego!
(ozór na szaro chrzan)

Poszedł Konstanty; co miał, to przepił,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Wyrżnął gudłajów. Nic mu nie lepiej.
(ozór na szaro chrzan)

– Tyłem się narżnął, proszę gin z rumem,
(ozór na szaro ozór na szaro)
A źle, cholera. Nic nie rozumiem.
(ozór na szaro chrzan)

Jeszcze raz – z rumem i pepermentem,
(ozór na szaro ozór na szaro)
Gdzież upragnione dolce far rżnięte?.
(ozór na szaro chrzan)

…Hejże do czynu ozór na szaro
Kocio na szaro Żydzi na szaro
Ozór do czynu czyny do chrzanu
CHRZAN, miły Kociu. CHRZAN!

1936

Skoro zdobyłem się na powiedzenie A w dochodzeniu „co poeta…” (wiem, wiem – to marny zwyczaj), pora powiedzieć B. Odpowiedź Tuwima nie dotyka tematu Piłsudskiego – jedynego pewnego motywu, jaki możemy wyczytać w „Skumbriach”. Być może, jako dawnemu wielbicielowi marszałka, słowa słusznej krytyki nie cisnęły się na pióro. W zasadzie jedynym nawiązaniem do tekstu Gałczyńskiego jest wers „Idę na Polskę robić porządek”, który trudno uznać za credo autora. No chyba, że połączy się z ogólnym wyrazem niezadowolenia „Chcieliście Polski, no to ją macie!”. „Robienie porządków” Tuwimowi kojarzyło się jednoznacznie z wydarzeniami antyżydowskimi, jakie od paru lat miały miejsce w Niemczech („winni są Żydzi!”). Ale przecież Gałczyński o tym nie pisze! Tak, Tuwim na siłę polemizuje z tezami których w tekście nie ma. Nie ma, ale wkrótce się pojawią. „Hejże do czynu!” jest łatwe do umiejscowienia na scenie publicystycznej ówczesnej Polski – być może to nawet aluzja do „Prosto z mostu”. Właśnie tam Gałczyński opublikuje artykuł „Do przyjaciół…” w którym odetnie się od dotychczasowych znajomych ze Skamandra, skazując ich „gudłajską” poezję na zapomnienie, a w następnym roku ogłosi w wierszu „Polska wybuchła w 1937”: „(…) na skamandrytów, na hipokrytów,/ kalamburzystów rozmaitych/ ześlij, zepchnij, Aniele Boży,/ Noc Długich Noży”. Więc nawet jeśli „Ozór” jest walką z chochołem, to ów chochoł przestaje nim być niedługo po publikacji.

* * *

Jak napisałem, obaj poeci byli przyjaciółmi i nawet „prostozmostowy” epizod Gałczyńskiego tego nie zmienił, choć mogło być im wtedy ciężko. Pozostali przyjaciółmi aż do śmierci. Na koniec jeszcze poplotkujmy – Tuwim w „Ozorze” atakuje ad personam, podkreślając znane w środowisku kłopoty alkoholowe swego adwersarza. Cóż, on też za kołnierz nie wylewał, czego zresztą nie ukrywał 😊.