Julian Tuwim w Internecie

Łacina

Stety czy niestety, ale należę do pokolenia, które łaciny już się nie uczyło. Zresztą we wcześniejszych pokoleniach znajomość tego języka też była bardzo wybiórcza. Nie zapominajmy, że w okresie międzywojennym w niektórych rejonach II RP analfabetyzmem dotknięta była ponad połowa ludności, a gdzie jeszcze w tym wszystkim łacina? Niemniej wykształceni Polacy łacinę znali. Tuwim też ją znał, przynajmniej na szkolnym poziomie.

Zgodnie z powiedzeniem „łacina i greka wykończy człowieka”, zdobywanie umiejętności czytania w języku Cezara zawiązane było z litrami wylanego potu. Tak w 1925 roku nasz bohater z nostalgią wspomina te tortury:

NAD CEZAREM

Szkoło! Szkoło!
Gdy cię wspominam,
Tęsknota w serce się wgryza,
Oczy mam pełne łez!
…Gallia est omnis divisa
In partes tres…

Książko podarta!
Niejedną tobie rzuciłem obelgę,
A dzisiaj każda twa karta
Słodkim wspomnieniem rani!
…Quarum unam incolunt Belgae,
Aliam Aquitani…

Ileż to z serca
Płynęło nad tobą skarg:
Czy mają cel te
Przekłady z rzymskich awantur?
…Tertiam,
Qui ipsorum lingua Celtae,
Nostra Galli appellantur…

Dzisiaj
Z burzami się mozolę
Na wielkim morzu, dokąd los mnie zagnał,
A w szkole, w szkole
Palus erat non magna…

Nigdy nie zgłębię gruntu,
Ani do portu nigdy nie zawinę!
Cezarze!
Dum haec geruntur
Magnis itineribus ku śmierci płynę…

Dziś jakiś niewielki ułamek społeczeństwa przeczyta i zrozumie wplecione frazy łacińskie na równi z tekstem polskim. Pora więc na łumaczenie, tym razem nie z polskiego na nasze, ale z łaciny 😊. Przy czym moja znajomość języka Rzymian jest zerowa, więc muszę się oprzeć na autorytecie poprzednich pokoleń, lepiej znających ten język.

W trakcie prac nad niniejszym artykułem, dowiedziałem się, że zawarte są tu cytaty z „Wojen galijskich” – kilkutomowego pamiętnika (sprawozdania?) Juliusza Cezara z czasów wyprawy wojennej do Galii. Prosty styl ksiąg pozwalał je traktować, jako materiał ćwiczebny do nauki języka. Jeśli zdamy sobie sprawę, że brać uczniowska wciąż i wciąż katowana była „Wojami galijskimi”, to łatwo nam będzie wytłumaczyć ich udział w wierszu wspominającym szkołę. Tak więc wykorzystane zdanie: Gallia est omnis divisa in partes tres, quarum unam incolunt Belgae, aliam Aquitani, tertiam, qui ipsorum lingua Celtae, nostra Galli appellantur oznacza: „Galia składa się z trzech części: jedną zamieszkują Belgowie, drugą Akwitanie, trzecią ci, którzy we własnym języku zowią się Celtami, w naszym zaś Galami.” Powyższy fragment stanowi pierwsze zdanie pamiętników. Zapewne wykuwane na blachę przez kolejne roczniki uczniów. Kolejne frazy są dobrane, tak, żeby pasowały do treści wiersza i tak: Palus erat non magna to fragment zdania z tomu II „bagno nie było duże”. Finał wiersza zaczerpnięto z tomu IV „Wojen” mamy: Dum haec geruntur czyli „podczas gdy to się działo” oraz pierwszego: Magnis itineribus – „w wielkiej podróży”.

Zabawy z łaciną dopuszczał się Tuwim jeszcze kilka razy. Chyba najbardziej znanym jest utwór „Żaby łacinniczki” wydrukowany w „Cyruliku Warszawskim”. Zilustrowany został przez samą Maję Berezowską:

ŻABY ŁACINNICZKI

– Miłe żabki, składam dank wam
Za to: „Quamquam! quamquam! quamquam!”

Podziękowań cała sakwa
Za to „qua qua qua” in aqua.

W sercu mym na zawsze utkwi
To piskliwe „ut qui! ut qui!”

Smutno mi. Straciłem wiarę.
Nie pytajcie: „Qua re? qua re?”

Głośny tłum żabich kum
Kumkać zaczął: „Cum, cum, cum!”

(Zaznaczając, że to cum
Jest cum con-se-cu-ti-vum).

Co oznacza żabie kumkanie? To pojedyncze słowa: quamquam – chociaż, qua – który, ut qui – jak kto, qua re? – w jakiej sprawie?, cum – kiedy. Wyjątkiem jest tu consecutivum. Prawdopodobnie to nawiązanie do konstrukcji ut consecutivum – zdania podrzędnego skutkowego. Wyraz został dobrany ze względów fonetycznych, bo zdań consecutivum rozpoczynających się od cum w łacinie nie ma (to wiem z pewnej internetowej dyskusji łacinników „co poeta – Tuwim – miał na myśli”). Ciekawostką jest również to, że wydanie książkowe w „Jarmarku rymów” ma jedną zwrotkę więcej – tę o traceniu wiary. W „Cyruliku” jest tam wielokropek – czyżby cenzura?

Kolejna porcja łaciny już bez objaśnień – niech i czytelnik ma z tym trochę zabawy. Przedstawiam żartobliwe „tłumaczenia” łacińskich sentencji. Pochodzą one z powojennych „Problemów”, gdzie były opublikowane w cyklu „Groch z kapustą”:

TYLKO DLA ŁACINNIKÓW

Miłośnikom języka łacińskiego podajemy próbę nowej interpretacji popularnych cytat i przysłów:

Homo sapiens – astmatyk.

In statu nascendi – w mieście rodzinnym.

Caveant consules – czy państwo konsulostwo napiją się kawy?

Servus servorum Dei – moje najniższe uszanowanie dla przewielebnego duchowieństwa.

Bona fide – wierna guwernantka.

Persona grata – stare pudło.

Expressis verbis – jak podaje „Express Wieczorny”.

Dramatis personae – tragedia osobista.

Sic ut est, aut non sit – jeżeli tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać samochód.

Carpe diem – gdy jem karpia.

Primus inter pares – prymas w łaźni.

Fiat lux – luksusowy „Fiat”

Corpus delicti – rozkoszne ciało.

Ex cathedra – ruiny świątyni.

In partibus infidelium – zdradza mnie, ale częściowo.

Ne varietur – nic szalej!

Alter ego – starszy ode mnie.

Nota bene – nie ma tak dobrze!

Hora canonica – żona ks. kanonika niedomaga.

Per aspera ad astra – ojciec ma nadzieję, że dostanie order.

Ius civile – już nie jest w wojsku.

Pro bono publico – tylko dla lepszej klienteli.

Tempora mutantur et nos mutamur in illis – temperatura, równie jak nos, podlega zmianom.

Occasio facit furem – trafia mi się facet z furmanką.

Omnibus placere impossibile est – miejsca omnibusie nie można zdobyć.

O panis! panis! stomachus te clamat inanis – och, paniusiu! zmachałem się tą deklamacją – i na nic.

Parcimonia est magnum vectigal (Cycero) – pietruszka to świetna jarzyna.

Per risum multum potes cognoscere stultum – nadmiar ryżu powoduje trudności ze stolcem.

Plus valent boni mores, quam bonae leges – dam tej guwernantce trochę więcej forsy (waluty), kiedy ją położę.

Pomysłodawca wykorzystał podobieństwa niektórych wyrazów łacińskich i polskich. Gdyby dziś tworzył podobny zestaw, zapewne angielszczyzna – lingua franca dzisiejszego świata – byłaby w obrocie. Czyli pojawiłoby się na przykład: Signum temporis – szybki podpis (tzw. parafka).

Na deser zostawiłem łakomy kąsek. Wiele razy zarzucano Tuwimowi pornografię, ale były to bardziej wyzwiska niż rzeczywisty ogląd sytuacji. Tylko kilka nielicznych razy zdarzyło mu się podejść bliżej do tego zjawiska. Na przykład w niewinnie wyglądającym wierszyku o „Bogobojnej macierzy…” z 1930 roku. Niewinnie, jeśli nie zna się łaciny.

BOGOBOJNEJ MACIERZY POLSKIEJ Z CÓRKĄ SATANISTKĄ DYSKURS KTÓRYM, POCZCIWYM USZOM FOLGUJĄC FIGLE SPROŚNE SZANTANÓW ŁACIŃSKĄ WYRAŻONE SĄ MOWĄ

– Córuś moja, córuś moja,
Jak to tam bywało?
– Pudet dicere, o mater!
– Powiedz, córciu, śmiało.

– In cubiculum me iecit
Magno cum fervore
O, puella, inquit, vide:
Ardeo amore,

– Córuś moja, córuś moja,
Jakie miał maniery?
– Tetigit me impudice,
Femora aperio

– Córuś moja, córuś moja,
Co było poza tem?
– Hic satanas fecit mihi
Magnam voluptatem.

– Powiedz wszystko, gdy cię, córko,
Już na spytki wzięłam.
– Totis artubus concepi
Artem veneream.

– Czy to robił lege artis
Czy był jaki feler?
– Titillabat, osculabat
Fervidus et celer

– A jak często? Wymień, złoto,
Całkowitą sumkę!
– Mater mea, mater mea,
Semel iterumque!

– Córuś moja, straszne rzeczy
I skończenie Świata!
– O, eximia delectatio,
Eram tam beata!

Wstydź się, córko, bo to hańba
I kompromitacja!
– Sed iuvabit meminisse!
– Racja, córuś, racja!

Dla pełnej satysfakcji – przyznaję to słowo brzmi trochę dwuznacznie w kontekście wiersza – dołączam tłumaczenia. W kolejnych zwrotkach mamy: wstydzę się powiedzieć, matko / do sypialni mnie wepchnął z wielką namiętnością / o, dziewczyno, rzecze, popatrz, jak płonę z miłości / dotykał mnie bezwstydnie, bym rozwarła uda / ten szatan uczynił mi wielką rozkosz / wszystkimi członkami poznałam sztukę miłosną / według przepisów sztuki / łaskotał, całował, namiętny i szybki / matko moja, matko moja, jeden raz i drugi / o, niepospolita (to) uciecha, byłam tak szczęśliwa / ale będzie mi przyjemnie wspominać!

Córka ma rację: ten wiersz będzie się miło wspominać 😊.

* * *

Pozostaje refleksja, ileż literackiego dobra ucieka nam przez nieznajomość łaciny. I nawet jeśli nie jest ona nam dziś potrzebna, to żal istnieje. Z drugiej strony należałoby zachować pewien umiar w tym żałowaniu, jeśli powszechnie uważa się, że naszpikowanie tekstu łacińskimi wyrażeniami stanowi dowód na erudycję, a analogiczny proces, tyle że z użyciem słów angielskich, jest przykładem zaśmiecania języka. Może więc to tylko znak czasu – signum temporis.