Izak Kon
Tuwim w młodych latach, miał dwóch ulubionych bohaterów, do których można byłoby przyczepić tabliczkę z napisem „szary człowiek”. Pierwszym – bardziej znanym – był Piotr Płaksin. Drugi jest bohaterem niniejszego artykułu. Chodzi o Izaka Kona, młodego urzędnika w banku, na którego czekało zwykłe życie, zwykłego mieszczanina: ślub, jakieś awanse w pracy, dzieci itd. Ironia losu (=autora wiersza) chciała jednak inaczej:
BALLADA O ŚMIERCI IZAKA KONA
1
Był sobie niegdyś Izak Kon,
Pracował w banku sumiennie,
Był krewny firmy „Frenkel et Sohn”
Do biura chodził codziennie.Miał dobrą pensję Izak Kon,
Miał zostać już prokurentem.
Orzekła firma „Frenkel et Sohn”,
Że Izak – to chłopak z talentem.I był szczęśliwy Izak Kon,
Wspierał pieniędzmi rodzinę,
I marzył sobie Izak Kon
W cichą sobotnią godzinę:„Jak będę miał równiutkie sto,
Pójdę do państwa Naftali,
Poproszę ich o Rózię mą:
Żeby ją za mnie wydali.Obliczę wszystko: ile ma
Kosztować lokal, jedzenie,
Stół, kredens, krzesła, łóżka dwa
I całe urządzenie.I będę sobie z Rózią żyć,
Będziemy bywać, przyjmować”…
– Tak lubił Izak słodko śnić
I we śnie swą Rózię całować.2
Kształcił się także Izak Kon:
Czytał „historię kultury”
I opowiadał Rózi on
O różnych dziwach natury.Badali dzieła z różnych stron,
Często też debatowali,
I wszystko umiał Izak Kon
Objaśnić Rózi Naftali.I gdy siedzieli sam na sam
A Izak zdał się być smętny,
Mówiła Rózia: „Jak dobrze nam!
Jakiś ty inteligentny!”3
Czasem na kawę sobie szli,
I mówił Izak: „Rózieczko,
Zrób, moja droga, przyjemność mi:
Zjedz jeszcze jedno ciasteczko”.A Rózia na to: Kotku mój,
Nie dałabym się wszak prosić,
Ale nie mogę, Izaczku mój,
Doprawdy, że mam już dosyć”.4
A kiedyś – umarł Izak Kon,
Umarł. Zwyczajnie. Przy stole.
I tylko krzyknął, gdy przyszedł zgon,
I pot mu wystąpił na czole.Co było potem – nie wiem sam.
Moja opowieść – skończona.
Ja chciałem tylko powiedzieć wam
O śmierci Izaka Kona.
Wiersz napisany w 1915 roku – Tuwim miał wtedy 21 lat – w humorystyczny sposób przedstawia środowisko, które pewnie znał. Przypomnijmy, że ojciec poety pracował właśnie w banku, więc to i owo mogło dochodzić do autora. Miło, że postać Kona przedstawiona jest ciepło, bez sarkazmu czy oskarżeń o filisterstwo – poeta lubi swojego bohatera i ta sympatia udziela się czytelnikowi.
* * *
W pierwodruku – w „Nowym Kurierze Łódzkim" z dnia 14 VIII 1915 – wiersz nosił tytuł „Ballada o śmierci Izaka Kona” (z dopiskiem „Z opowieści sentymentalnych”), a w powojennych dziełach zebranych „Śmierć Izaka Kona”. Resztę ścisłowiedowych rozważań zostawiam już czytelnikom: Dlaczego utwór nie trafił do któregoś z tomików? W końcu „Sokrates tańczący” zawierał dość dużo wczesnych wierszy Tuwima, tym bardziej że wiersz ukazał się również w czasopiśmie „Skamander” w roku 1921. Czy podjęta tematyka była wstępem do działalności satyrycznej i kabaretowej? Jak daleko „Balladzie” do szmoncesu?
* * *
Humorystycznym nawiązaniem do opisywanego wiersza jest jedno z epitafiów autorstwa Brunona Jasińskiego. Kiedy żył on jeszcze w Polsce, napisał szereg mniej lub bardziej złośliwych wierszyków, adresowanych do ówczesnej śmietanki poetyckiej. Zestaw nosi nazwę „Epitaphia Wielkich Polaków. Niestety żyjących”. Przeczytajmy utwór poświęcony Tuwimowi:
JULIAN TUWIM
Trochę nagrobek, a trochę balladaŻył sobie w Łodzi Julian Tuwim,
Był w Qui Pro Quo konfidentem.
Sam pan Kościelski o nim mówił,
Że Tuwim to chłopak z talentem.Pisywał dziennie jeden wiersz,
I robił niesumiennie,
Bo były te wiersze si l’on cherche
W Rimbaudzie, w Błoku, w Jesieninie.A kiedyś umarł Julian Tuwim
(Nie ma w tym wcale sekretu).
Tylko przed śmiercią do żony mówił:
„Już mi zabrakło poetów”Co dalej było – mało dbam,
Tego nagrobku już ni ma.
Ja chciałem tylko powiedzieć wam
O śmierci Juliana Tuwima
Trzeba przyznać, że Jasińskiemu udało się powtórzyć styl i melodię tuwimowskiej ballady. Autor złośliwostki sugeruje, że sława Tuwima wynika z adaptacji nurtów istniejących w poezji światowej, których krajowa poezja do tej pory nie zauważała. Zapewne jakaś racja w tym jest…

