Erotyczne zauroczenie
Rzeczą, która od razu rzuca się w oczy, gdy młody człowiek zajrzy do któregoś z wczesnych tomików Tuwima, jest erotyka o wielkiej sile oddziaływania. I nie chodzi wcale o to, że wiersze wypełnione są jakimiś dosłownymi opisami, ale o nastrój, który działa o wiele mocniej. Pomiędzy słowami znajdziemy wiele treści, które mogą poruszyć… Przeczytajmy kilka utworów z pierwszych tomów poety:
WIOSNA
Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
Wesele musuje w ciele,
Można oszaleć z radości,
O, moi przyjaciele!Od stóp do głowy krąży
Potok niepowstrzymany!
Pomyślcie, co się dzieje!
Jaki to pęd opętany!Jak bardzo jest! jak wiele!
Jak żywo, zupełnie, cało!
– Chodź, Młoda do Młodego
Ojcostwa mi się zachciało!
ONA
Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).
Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena.
– Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia.
Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena.I przyłożyła ręce do tłukącej skroni,
I przymrużyła oczy. I cała pobladła.
A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni.
I podeszła powoli (śmierć… śmierć…) do zwierciadła.Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła.
Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy).
Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła.
(Uwypuklone piersi drażniły mi oczy).Potem – podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko.
(Słuchałem…) Szła woń słodka od włosów kasztanu;
Za rękę mnie ujęła… (zawrót!… pada wszystko!…)
I rzekła wolno: „Chciałam – – coś – – powiedzieć – – panu – –”
POCHWALAM SPRAWĘ DWOJGA CIAŁ
Z niewiadomego rozkazu nagle wyciągam ramię, by objąć świat:
I obejmuję Twą kibić – życiem uderza silnie w tętnicach krew!
Szybko oddycham z radości, cieszy mnie mocnych piersi dojrzały sad
I prężne, owocne biodra, pełne, krągłe, jak trzony wiosennych drzew.Urodna, rodna, miłosna, wkwitniesz w oploty moje na żądny zew!
Przyjmiesz mnie w siebie z tryumfem, krwią zakotłuje w sercach gwałtowny szał,
W śródbiedrze, siejby spragnione, tryśnie wyczekiwany żywotny siew!
I mnie i Tobie pochwała! Pochwała sprawie dwojga tworzących ciał.
Napisałem „między słowami”, bo tak właśnie działają te wiersze. Zobaczmy jak wybrzmiewa wiersz o spacerze w czereśniowym sadzie. Pozornie nie ma nic wspólnego z erotyką i na dobrą sprawę mógłby się znaleźć w podręczniku języka polskiego którejś klasy szkoły podstawowej. Ale przecież to nie dosłowna treść wzbudza tu emocje:
CZEREŚNIE
Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemnoczerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie i wcześnie.Gałęzie, jak opryskane
Dojrzałą wiśni jagodą,
Zwieszały się, omdlewając,
Nad stawu odniebną wodą.Zwieszały się, omdlewając,
I myślą tonęły w stawie,
A plamki słońca migały
Na lśniącej, soczystej trawie
Oprócz wierszy, we wczesnej twórczości Tuwima, znajdziemy też tzw. prozę poetycką. Również o charakterze erotycznym.
SKWAR
Było raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy upał leżałem na słońcu, lubując się okrucieństwem żaru. Pustka.
Przybiegła do mnie zdyszana. Widziałem, jak bije serce jej pod białą bluzką. Widziałem wspaniałą szerokość biódr, spływających półokrągłą linią w kształtne, krzepkie nogi. Gorąca, gorąco, moja Ty młoda, zagorzała, kochana!
– Ci się stało? – Co robisz? – Uspokój się… Słuchaj… przecież – – – ! Och! upalne, straszliwe pieszczoty. Obłędne, skwarne oddanie! Stepy w oczach zamgławionych! Dyszące szybko piersi! Niesprawiedliwa wściekłość, co żąda nazbyt już wiele rozkoszy od naszych rozkochanych w sobie ciał w ten upał lipcowy!
LILIA
Rozchyliłem stulone płatki i pokazałem jej wstydliwe wnętrze kwiatu.
– Niech pan przestanie.
Jeszcze nie wiedząc, lecz już przeczuwając widocznie, zaśmiałem się nagle i nagle urwałem…
– Bo?…
Podniecające i sekretne były jej oczy, zmrużone niezdecydowaną odpowiedzią…
Wtedy rozwarłem szeroko na cztery strony świata białe ciało lilii i wilgotnymi wargami upieściłem wnętrze…
A gdy podniosłem oczy – ona stała w pąsach, z rozfalowaną piersią i błyszczącymi źrenicami.
I uśmiechnąwszy się nikle (pewno z warg moich, ufarbowanych żółtym pyłkiem) – jakimś specyficznie wzruszonym i drżącym głosem powiedziała:
– Pan jest wy-ra-fi-no-wa-nie nieprzyzwoity!…
„Wyrafinowanie nieprzyzwoity” – dobrze napisane! Z każdym następnym tomikiem znajdziemy coraz mniej „bilologizmu” – jak piszą o tego rodzaju twórczości krytycy. Jest to zrozumiałe, gdyż wraz z wiekiem zmienia się przecież sposób odbioru rzeczywistości. Niemniej, gdy Tuwim był człowiekiem całkiem dojrzałym, tak wspominał arkadyjskie czasy młodości (fragment „Kwiatów polskich”):
KWIATY POLSKIE
(fragment II/I/X)Jak nie umkną te majstrówny w gąszcz leśny!
„Teraz gońcie nas, szukajcie, gdzieżeśmy!”
Zabiegały, zamigały wiewem białym;
Białe sarny tak by w borze biegały.
Z drzew wynurzą się, oczami zaświecą,
Zobaczą i za drzewo ulecą.
Byłoż tam mocowań, łaski, zadyszania,
Kiedy chłopak skoczną pannę doganiał!
Byłoż tam całowań, pisku, zamierań,
Gdy do drzewa chłopak pannę przypierał!
A łaskotu, a chichotu, przeciwień!…
Bo majstrówny były bardzo łechczywe.
I mówiły im na ucho sekrety,
I szeptały rozemdlałe: „Oj, rety!…”
Szeleściły panny po mchu, po chruście,
Upraszały ich najmilej: „Oj, puść mnie!”
Cycki u nich gumiaste jak graca:
Jak nacisną, to wklęśnie, potem wraca.
To sięgali, nagniatali: może strzeli?
Z mlecznych czasów pamiętali. Pragnęli.
A to były już wiedzące dziewczyny.
Miały one tej lubości przyczyny
A ci chłopcy byli jeszcze bez wieści,
Witkom w kwietniu nie rozwitym rówieśni.
Jeszcze byli w domyśle; nie wiedzieli,
Czemu łomot w piersi i zachłyst w gardzieli.
Kto przyciśnie swoją pannę do drzewa,
Temu serce tajna trwoga zalewa.
Jak się która w krzakach szamoce,
On zębami, kolanami dygoce.
Słodko było mówić pannom z imienia:
Erna, Fryda, Olga, Wanda, Terenia.
A i one grzecznie do nich i gładko:
„Ach, prawdziwie, panie Edek, to zanadto!”
„Ach, i cóż pan, panie Gzesiek, wyrabiasz!”
„Ależ z pana, panie Gieniek, niezgrabiarz!”
A te panny były wielkie chytrusy:
Tak gadały, a wodziły w pokusy.
Bo tam stało jezioreczko lustrzane,
Otaczały je skały omszałe:
To te panny nogi w wodzie pluskały,
Osrebrzone wychodziły na skały,
A te nogi w jeziorze zostały –
Panny srebrnym ogonem chlastały.
Śmiechu było między chłopakami –
Śpiewające widzieć ryby z cyckami.
Było śmiechu, lecz i łez gorących,
Od tych ślicznych piosenek smucących.

